Loading

     No i się zaczęło. Kojarzycie sprawę żabkowych piw, które swoimi etykietami mniej lub bardziej przypominają piwa z AleBrowaru? Sprawa rozeszła się po kościach. Pewnie nie pamiętacie, ale jakiś czas temu Carslbergowi nie spodobała się nazwa piwa Lwówek Piastowski (z browaru w Lwówku Śląskim), gdyż Carslberg Polska onegdaj kupił browar o nazwie Piastowski i… Go zamknął. I do dziś ma prawo do jego nazwy. Chcąc uniknąć procesu właścicel browaru, obecnie poseł – Marek Jakubiak –  niestety się ugiął i zmienił nazwę piwa (na Lwówek Ratuszowy). Przez ostatnie kilkanaście lat było jeszcze kilka sytuacji, gdzie browary otarły się o pozwy lub przynajmniej nieprzyjemności z powodu warzonego przez siebie piwa, jego nazwy czy marketingu, ale nie przypominam sobie, by dotychczas doszło w Polsce do sądowego procesu z tego powodu. Aż do teraz.


     Ale po kolei. Znacie Browar Staropolski ze Zduńskiej Woli? Swego czasu kojarzony był raczej przez klientów, hmmm, nazwijmy ich poprawnie politycznie – budżetowych. Produkował tanie mózgotrzepy, wsławił się także plastikowymi butelkami z zamknięciem patentowym oraz uwarzeniem chyba pierwszego polskiego eisbocka, który jednak nie trafił do sprzedaży. Jakiś czas temu browar ten zbankrutował – a od odesłania go do krainy wiecznego warzenia oraz rozbiórki przez okolicznych złomiarzy uratowała go stosunkowo nieduża słupska firma zajmująca się handlem alkoholem – Pomorze Dystrybucja. W odrodzonym Browarze Staropolskim uwarzono kilka lepszych lub gorszych lagerów, ale postanowiono też wsiąść do pociągu z napisem „piwna rewolucja”. Rozpoczęto współpracę z piwowarami domowymi (czego efektem jest całkiem smaczne piwo Monachijskie Ciemne), a także zapoczątkowano serię „Piwna Mapa Świata”, gdzie prezentowane są „ciekawsze” style, podjęto się też uwarzenia piwa dla cover-bandu Metallicy – zespołu Alcoholica. Za jakiś czas światło dzienne ujrzy także porter bałtycki. Ogólne – browar zaczął radzić sobie całkiem nieźle oraz pozycjonować się (cenowo, marketingowo i jakościowo) wyżej, niż to drzewiej bywało.

     Lokalnym konkurentem Browaru Staropolskiego jest Browar Łódzki – a właściwie Browary Łódzkie. Chyba ich najbardziej znanym produktem jest porter bałtycki w puszce, dostępny niedrogo w dyskontach i niektórych sklepach, cieszący się naprawdę dobrą (według mnie nieco przesadzoną, gdyż ostatnio pite przeze mnie egzemplarze raczej nie powalały) opinią. Poza tym Browary Łódzkie zajmują się głównie warzeniem niedrogich piw dla sieci handlowych (chyba każdy słyszał np. o biedronkowym Sarmackim) i właściwie tyle; Browar znany jest także z legend krążących o jego warzelni, biegających szczurach oraz nieczyszczonych od dawna kadziach. Ile w tym jest prawdy – nie wiem, gdyż z Browarem trudno się skontaktować; próżno oczekiwać odpowiedzi przez (chyba nieaktualny) adres e-mail czy z rzadka aktualizowany fanpage, który notabene dzisiaj zniknął. Co łączy te dwa browary poza lokalizacją w Łódzkiem? Nazwisko założyciela. I to właśnie to nazwisko stało się kością niezgody. A właściwie jedną z dwóch kości. Z punktu widzenia historyka ta pierwsza jest ciekawsza, z punktu widzenia konsumenta – ta druga, ale o tym za chwilę.

     Browar Staropolski wypuścił na rynek piwo o nazwie Anstadt – a tak na nazwisko miał zarówno twórca browaru w Łodzi, jak i jego syn Zenon, który założył (lub – według niektórych źródeł – odkupił) zduńskowolski Browar Staropolski. Wyrok: należy wycofać z rynku piwo Anstadt i Łódzkie. Niestety nie znam uzasadnienia wyroku, a tylko jego fragmenty i interpretację przedstawioną przez Browar Staropolski, ale wynika z niego, że „klient może zostać wprowadzony w błąd kupując piwo Anstadt, gdyż człowiek i takim nazwisku założył Browary Łódzkie wcześniej”. Jak dla mnie brzmi to trochę naciąganie; chociaż nie bez znaczenia może być również to, że Karol Gottlob Anstadt jest postacią dosyć mocno z Łodzią kojarzoną – ale na tej samem zasadzie Zenon Anstadt jest znany w Zduńskiej Woli. Jak wspomniałem, nie widziałem konkretnego uzasadnienia wyroku, ale biorąc pod uwagę to, że Browar Staropolski podobno nawet nie miał możliwości przedstawienia swoich racji, to takie uzasadnienie nie wydaje się niemożliwe. Chociaż jest o tyle dla mnie kuriozalne – abstrahując od racji historycznych – że w centralnym punkcie etykiety oraz na a’la banderolowej wstążce ciągnącej się przez butelkę jest wyraźnie napisane, iż jest to piwo uwarzone w Browarze Staropolskim w Zduńskiej Woli.

Również w przypadku piwa Łódzkiego sprawa dotyczyła możliwego wprowadzenia w błąd. Tym razem jednak uzasadnienie (którego fragment przytoczono na fanpage’u Browaru Staropolskiego), jest o wiele ciekawsze:

„Poza tym Zenon Anstadt założył browar w Zduńskiej Woli, tymczasem pozwana Spółka jest Spółką ze Słupska, a nie ze Zduńskiej Woli.”

     Innymi słowy – producent nie ma prawa sprzedawać piwa kojarzącego się z miastem czy regionem, jeśli siedziba spółki nie znajduje się w tym regionie! Wprawdzie nie ma u nas prawa precedensowego jak w krajach anglosaskich i w przypadku innego pozwu tego typu sędzia nie musi kierować się tym wyrokiem jako wykładnią, ale popuśćmy wodze fantazji. Na pierwszy ogień lecą wirtualne browary, zamawiające piwa w innych podmiotach i naklejające na nie swoje etykiety – najsłynniejszy jest chyba Browar Łebski, który nalepia swoje etykiety na piwa z Witnicy i udaje, że pochodzą z małego browaru na Pomorzu. Dalej. Małe browary warzące piwa z nazwami geograficznymi. Lwówek Śląski warzący piwo Wrocławskie. Okej, to też można uznać za nie do końca uczciwą praktykę. Ale – siedziba spółki jest w Ciechanowie (wszak Browar Lwówek należy do grupy Browary Regionalne Jakubiak), idąc więc tokiem rozumowania sądu, Browar Lwówek nie ma prawa sprzedawać piwa o nazwie Lwówek! Czujecie absurd? Kontynuując: Grupa Van Pur. Piwo Śląskie warzone w Łomży. Piwo Karpackie wcale nie pochodzące z Karpat. To jak, pozywamy? I jeszcze! Kompania Piwowarska czy Grupa Żywiec. Tyskie warzone w Poznaniu? Wycofać z rynku! Leżajsk z Leżajska? Siedziba Grupy Żywiec jest przecież w Żywcu. A i na bardzo upartego można się uprzeć, że nawet taki Żywiec wprowadza konsumenta w błąd, gdyż jego głównym akcjonariuszem jest Heineken, którego siedziba przecież nawet nie mieści się w Polsce…

     Cóż, jedną z zalet naszego systemu sądowniczego jest to, że nie jesteśmy jak amerykanie, którzy potrafią pozywać się o wszystko – prezentera pogody o to, że padał deszcz, a miało świecić słońce, co skończyło się przeziębieniem, gdyż pani postanowiła wyjść z domu bez kurtki (1000 dolarów odszkodowania); słynna sprawa oblania się gorącą kawą w McDonalndsie (500 tysięcy dolarów, gdyż na kawie nie było informacji, że jest gorąca); włamywacz, który nie potrafił wyjść z okradanego przez siebie domu i pozwał jego właściciela (wygrał!). Ten wyrok otwiera jednak drogę do nieczystej gry między browarami, pozwów zamiast konkurowania jakością oraz ponoszenia dużych kosztów związanych z pracą adwokatów, czego mniejsze browary mogą nie przetrwać.

A może się mylę i wyrok wpłynie korzystnie na polski rynek piwa, złe praktyki związane z podszywaniem się pod regionalny browar zostaną ukrócone, a spółka ze Słupska faktycznie nie ma prawa odwoływać się do tradycji własnego browaru?

P.S. Zdjęcia pochodzą z materiałów prasowych, fanpage’u Browaru Staropolskiego oraz zbiorów własnych.

P.P.S. Browar Staropolski zapowiedział apelację.

3 thoughts on “Prawem w piwo. Browar Staropolski vs Browary Łódzkie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top