Loading

W podsumowaniu zeszłego roku na blogu jerrybrewery.pl przewidziałem, że w 2018 roku doczekamy się pierwszego koncernowego piwa w stylu IPA (Cechowe IPA z Van Pura się nie liczy, gdyż to najprawdopodobniej lager, a do tego Van Pur to taki… Połkoncern). I oto jest – Książęce IPA! Kopyr przewidywał, że pojawi się dopiero w przyszłej dekadzie, ale możemy się nim „cieszyć” już już w pierwszym kwartale obecnego roku. To drugie – po Książęce Golden Ale – piwo górnej fermentacji od Kompanii Piwowarskiej, chociaż na początku pojawiły się sugestie, że Książęce IPA może być po prostu lagerem (tak jak Książęce Pszeniczne nim jest). Jednak browar potwierdza, że to „prawdziwa” IPA, a i chmiele, jakich dodano do tego piwa, mogą sugerować chmielową bombę. Czy tak jest w istocie? Sprawdźmy!

Tyskie IPAAle zanim przejdziemy do konsumpcji, odrobina kontrowersji: czy Książęce IPA to… IPA? Nie łapie się w widełki stylu amerykańskiej IPA (która powinna mieć minimum 14% ekstraktu – Książęce IPA ma tylko 13%), ale tutaj trzeba uczciwie zwrócić uwagę, że w takim razie może to być English IPA – której „wystarczy” 12,5% ekstraktu. Ale jeśli to ma być IPA angielska – co tu robią amerykańskie chmiele? Browar na swoim fanpage’u broni się, że to ma być session IPA (lżejsza odmiana, która ma zachować smakowe właściwiści IPA normalnej, coś jak Cola Zero). Niech będzie – ale znowu jak na session IPA (a nawet zwykłe IPA) jest za mało goryczki. 35 IBU? Dobry pils tyle ma, ale nie IPA! Nawet wytyczne dla stylu podają, że IBU (international bitternes units – miara goryczki w piwie) dla IPA ma wynosić minimum 40. Czyli Książęce IPA to bardziej American Pale Ale (podobnie jak Żywiec APA), ale nie IPA!

Ale dobra, nazwa nazwą, piwo może nazywać się nawet Nepalsko-Sandomierski Dolny Ale Porter fermentacji bocznej, byle smakowało dobrze. 6 odmian chmielu na sam aromat – plus chmiel goryczkowy (zgaduję, że polski albo niemiecki) i tajemniczy wyciąg z chmielu (czyli pewnie ekstrakt chmielowy, nic groźnego, chociaż kojarzyć się może źle). I, co ciekawe, w Książęce IPA brak raka polskiego piwowarstwa rzemieślniczego, czyli słodu karmelowego w IPA (za to powinno się piwowara wytarzać w beczce roztopionych krówek i oblepić wiewórkami). Czy coś mogło więc pójść nie tak?

Tyskie IPANiestety tak. Książęce IPA ma bardzo delikatny aromat, intensywnością bardziej przypomina grzeczne, angielskie „ejle”, niż nowofalową IPA z sześcioma odmianami amerykańskiego chmielu; ale trzeba przyznać, że ten aromat jest całkiem przyjemny – cytrusowy, tropikalny, melonowy. W smaku jest nieco gorzej. Nie mam pojęcia skąd się to mogło wziąć, ale w pierwszym momencie miałem wrażenie, że piwo ma posmak… Cebulowy. Kojarzy mi się to z czipsami serowo-cebulowymi. Biorąc pod uwagę, że jest to piwo z Kompanii Piwowarskiej, na plus można mu zaliczyć goryczkę. Tzn. jest zdecydowanie za niska, ale JEST. I nie jest nieprzyjemna, tępa czy zalegająca. Niemniej gdyby była dwa razy mocniejsza, to na pewno by piwu nie zaszkodziło. Poza tym mamy tutaj posmak słodowy, zbożowy oraz nawet niezłą pełnię, nie można powiedzieć, że piwo jest wodniste.

Czyli jak jest? Jest nieźle. Nie jest to może rasowa amerykańska IPA od rzemieślników, którzy chmiel dosypywali łopatami i ugniatali butem, żeby się więcej zmieściło, ale jak na, tfu, „koncerniaka” – jest w porządku. Gdyby nie ta cebula, byłoby oczko wyżej.
Moja ocena: 5/10

P.S. A ja twierdzę, że to jednak APA.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top