Loading

Kolejną edycją lidlowych tygodni tematycznych jest ten poświęcony naszym zachodnim sąsiadom. Tradycje ich piwowarstwa są słynne tak samo, jak rheinheitsgebot, czyli bawarskie prawo czystości piwa. Głosiło ono, że piwo może być warzone tylko i wyłącznie przy użyciu słodu (jęczmiennego), chmielu, wody i drożdży – inaczej nie może być nazwane piwem! I chociaż prawo to powstało setki lat temu, to odcisnęło piętno również na współczesnym ustawodawstwie dotyczącym piwa. By móc warzyć piwa dolnej fermentacji (w przypadku piw górnej fermentacji sprawa jest trochę bardziej skomplikowana) i pisać o zachowaniu prawa czystości, również dziś nie wolno używać nic poza słodem jęczmiennym, wodą, chmielem i drożdżami. Oraz, od kilku lat, cukier. Może dzięki temu nawet niemieckie koncerniaki mają opinię solidnych na miarę samochodów z kraju Nietzego i Mozarta? Weźmy chociażby takiego powszechnie dostępnego i u nas Paulanera Hefe-Weizen (w Niemczech gama dostępnych Paulanerów jest dużo szersza, niż tylko pszeniczniaki). W Lidlu dostępnych jest aż 27 różnych niemieckich piw, ja opiszę ledwie kilka – wypicie i opisanie wszystkich wpędziłoby mnie w alkoholizm…

Binding, Schöfferhofer Hefeweizen

Wstyd się przyznać, ale chyba wcześniej tego piwa nie miałem okazji próbować. Mimo że nietrudno na nie trafić w naszych marketach czy nawet mniejszych sklepach. A szkoda. To jest solidny pszeniczniak, który z pewnością trafi do fanów stylu; według mnie lepszy od „ikony” hefe-weizenów, czyli Paulanera (który z kolei według mnie jest przereklamowany). Wiadomo – banany (chociaż tych jak dla mnie za mało), goździki, słodowość, lekki kwasek, posmak zbożowy, chlebowy… Klasyka.

Moja ocena: 6,5/10

Warsteiner, Premium Verum

Cóż. Nie jest to piwo wybitne. Lekki, orzeźwiający lager, nieco przypominający wyroby z Ambera czy te od naszych niektórych „większych” browarów regionalnych. Trochę słodowości, jakaś – nawet wyraźna i niekoniecznie krótka– goryczka, delikatny kwasek. Wicie-rozumicie. Spoko piwo na jakiegoś grilla czy do raczej beznamiętnego wypicia wśród znajomych, raczej nie do rozkoszowania się głębią smaku. Z drugiej strony – smakowa półka wyżej od większości naszych koncernowych, głęboko odfermentowanych lagerów.

Moja ocena: 5/10

Radeberg, Pilsner

Gdyby browar w Tychach czy w Żywcu warzył na masową skalę takie piwo, to nie kręciłbym nosem, będąc ciągniętym przez znajomych do „koncernowego” pubu. Żadnych „skarpetek”, łodygowej goryczy czy innych nieprzyjemnych posmaków i aromatów. Czysty w profilu, chociaż nie bezsmakowy lager – słodowość jest wyraźna, goryczka przyjemna, krótka, acz nawet mocna. Może kwasek nieco za duży. I nie oferuje to piwo jakichś niesamowitych doznań smakowych, ale jest stosunkowo smaczne.

Moja ocena: 5,5/10
Schwaben Bräu, Das Naturtrübe
     Ach, krachla. Niefiltrowany lager, w to mi graj! Kolejne piwo, które nie jest wybitne, ale… Spokojnie może konkurować z naszymi „regionalnymi” „niefiltrami”. Smak lekko słodowy, mocno drożdżowy, goryczka mogłaby być nieco wyższa, ale jest całkiem przyjemna. Nuta drożdżowa (w końcu to piwo niefiltrowane…), delikatny kwasek zwiększający właściwości orzeźwiające. Kurka, smakuje mi to piwo. Aż trudno uwierzyć, że to jest piwo z największego browaru w Baden-Wirtembergii.

Moja ocena: 6/10

Erdinger, Weissbier

Piwo, które w sumie na co dzień można u nas dostać bezproblemowo (chociaż nie za tak niską cenę). Co można o nim napisać? Klasyczna pszenica w stylu bawarskim. Goździki, banany, delikatna kwaskowatość, posmak chleba. Ze skórką. Na minus można mu policzyć, że jak na hefe-weizena jest mało wyrazisty… Ale z drugiej strony – ten styl nie ma wywalać z butów. Jasne, piłem lepsze. Ale też sporo gorszych. Jest po prostu… W porządku.

Moja ocena: 6/10

Jever, Pilsener

Lager strasznie blady nawet jak na bladego lagera. Z butelki lekko śmierdzi skunksem, a smak jest trochę dziwny. Z jednej strony bardzo eurolagerowy, czyli – lekka słodowość, delikatny kwasek, przesadnie mocne wysycenie i pustka, z drugiej – mocna jak na styl goryczka. Nawet bardzo mocna. No i zagwozdka, co z tym zrobić. Ale „weszło” przednio.

Moja ocena: 6/10

Krombacher, Dark

Zapach – lekko kawowy, lekko palony i lekko śliwkowy – zwiastuje przyjemnego w smaku, acz raczej nieprzesadnie intensywnego schwarzbiera. I tak jest w istocie, chociaż jednak nieco większa treściwość, nieco większy ciężar piwa byłby tutaj wskazany. Mamy smak razowego chleba, chyba nawet bardziej wyraźny, niż paloność (która jednak też jest obecna), jakaś goryczka też się przewija. Gaz trochę za wysoki, po wypiciu kilku łyków żołądek chce eksplodować… Pewnie ma to zamaskować sporą wodnistość piwa.

Takie piwa – które są przyjemne w smaku, pozbawione większych wad, ale jednocześnie niewywalające z butów – ocenia się najtrudniej. Bo z jednej strony jest to piwo jak najbardziej smaczne i godne polecenia (w szczególności za taką ceną…), a z drugiej – nie jest to piwo wywalające z butów.

A, i jeszcze jedno – nie pijcie go za zimnego, bo nie czuć wtedy połowy zawartych w nim smaków.

Moja ocena: 5,5/10

Krombacher, Weizen

Piwo ma piękny, bananowo-goździkowy zapach. Taki, jak być powinien. Wysoka piana opada niespiesznie osadzając się na ściankach… A smak? Cóż można napisać. Klasyczna, niemiecka pszenica, posmak skórki chleba, zbożowy, drożdżowy. Banany, goździki… Dobre. Ale za większą treściwość bym się nie obraził.

Moja ocena: 7/10

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top