Loading

     Rzadko na tym blogu goszczą piwa z tzw. niższej półki. Cenowej i smakowej. Ale jednak bywa i tak, że nie ma w okolicy sklepu specjalistycznego z IPAmi-sripami albo chociaż monopolowego z piwami regionalnymi albo idziemy na grilla i nie chcemy zbytnio wydrenować swojej kieszeni lub trafiamy do lokalu, gdzie nie ma szans dostać nic lepszego, niż koncernowe jasne pełne. I stąd właśnie wziął się mój sentyment do Zamkowego z Browaru Namysłów – niska cena oraz dostępność w jednym z lokali, gdzie swego czasu często bywałem. Ale czy poza niską ceną jest w tym piwie cokolwiek innego wartego uwagi?

     Piwo, jak widać na zdjęciu, kupiłem w puszce. Za jedyne 2,20. We wspomnianym wcześniej lokalu piwo to było lane (i pewnie dalej jest; podejrzewam, że za niedługo sprawdzę) za 4 zł, a czasem nawet – w ramach promocji – za 3,50. Chociaż w związku z tym, że Browar Namysłów próbuje się ostatnio wypozycjonować na rynku jako producent lepszego piwa (reklamy w TV, niezłe Białe Pszeniczne – które podobno i tak ostatnio się „popsuło”) obawiam się, że cena może wzrosnąć…

     Tak czy siak – piwo jest całkowicie klarowne i bardzo jasne. Przezroczyste wręcz, można przez nie swobodnie czytać. Chciałem zrobić hipsterskie zdjęcie przez szklankę, ale kanciastość tejże powoduje, że nic na tym zdjęciu nie widać. W zapachu piwo jest słodowo-alkoholowe z nutką… Miodu. Słowem: słodycz. W smaku jest podobnie. Goryczka jest mizerna, nikła, a słodowość przechodząca wręcz w słodycz – w połączeniu z wyraźnie wyczuwalnym alkoholowym posmakiem oraz zapychającym wysyceniem – powoduje, że piwo trochę męczy i pije się je powoli. O ile na początku, mocno schłodzone, „wchodziło” nawet gładko, o tyle z każdym kolejnym łykiem mam ochotę sięgnąć po coś innego. Cokolwiek.
     Z plusów: ładna, wysoka piana (ale szybko opadająca) oraz jednak nieco lepszy smak od lagerowych tzw. „koncerniaków” – wprawdzie podobnie jak w ich przypadku goryczka jest prawie niewyczuwalna, ale jednak Zamkowe jakiś smak ma (słodki…), a do tego nie śmierdzi kwasem ani skarpetkami, jak to często zdarza się np. Żubrowi.
Ale pamiętam, że już po 3-4 potrafi rozboleć głowa.
Moja ocena: 4/10

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top