Loading

     Czy wiecie, jak wygląda od środka browar? Wielu osobom, znającym piwowarstwo tylko z telewizyjnych reklam, kojarzy się on ze stadem wąsatych, postawnych panów przetaczających drewniane beczki, w które potem ochoczo wbijają przenośne kurki. Ci, którzy zwiedzali otwarte dla turystów browary w Tychach czy Żywcu, wiedzą, że współczesne duże browary przypominają raczej zautomatyzowane fabryki, gdzie piwowar ma coraz mniej do roboty. A jak wygląda od środka browar rzemieślniczy? Nie wiecie? To poczytajcie! Zapraszam Was na wycieczkę do świętochłowickiego Browaru Reden.




     Browar Reden – podobnie jak kilka innych firm w okolicy (np. działająca w tym samym budynku drukarnia)- działa w zrewitalizowanej, pokopalnianej hali, której historia pamięta sięga przynajmniej początku ubiegłego wieku. Z daleka witają nas dwa sporej wielkości banery, widoczne na zdjęciach: jeden z logo browaru, drugi ze zdjęciami pracowników. I to właśnie pracownicy stanowią prawdziwą siłę browaru. Okazało się, że w Browarze Reden zatrudniona jest „stara ekipa” z browar.biz, która pierwsze kroki w piwowarstwie domowym stawiała na samym początku fali, która miała dopiero po latach przynieść w naszym kraju tzw. „piwną rewolucję”. Dość powiedzieć, że pierwszy polski sklep z akcesoriami piwowarskimi powstał w 2002 roku, a już rok później można było spróbować piwa warzonego przez członków dzisiejszej, redenowej ekipy. Piwowar Łukasz Łazinka (w Redenie warzy także Marcin Strzelczyk, obaj mogą opowiadać o swej pasji godzinami) z pewnym rozrzewnieniem wspomina czasy, gdy chmiele angielskie były u nas rarytasem, a o amerykańskich mało kto słyszał; dzisiaj piwowar domowy czy zawodowy może przebierać w wielu odmianach chmielu czy słodu z całego świata. Co ciekawe – niektóre odmiany dostępne dla piwowarów domowych są poza zasięgiem piwowara przemysłowego, gdyż nie są sprzedawane u nas w hurtowych ilościach!

     Centralnym punktem, a zarazem sercem browaru jest warzelnia o wybiciu ok. 20 hektolitrów. Umieszczone obok siebie kadź zacierna, filtracyjna i whirlpool są widoczne na zdjęciach; w sali obok jest linia rozlewnicza, jest tu także kilka innych pomieszczeń (magazyn słodu, pomieszczenie ze śrutownikiem, z którego rury prowadzą wprost do warzelni, niewielkie biuro czy kotłownia). Za zamkniętymi drzwiami jest klimatyzowana fermentownia, gdzie ukrytych jest 16 zbiorników fermentacyjno-leżakowych, o pojemności 40 hektolitrów każdy. Każdy skrywający inne piwo… Chyba najprzyjemniejszą częścią pracy piwowara (a na pewno gościa browaru 😉 ) jest organoleptyczne testowanie, czy piwo jest już dobre. Miałem okazję przetestować kilka próbek – i na pewno pognam do sklepu po najnowszą warkę MilcoFEELa, jak tylko nastąpi rozlew 🙂 I tutaj dowiedziałem się, że browar planuje kilka nowości.

-nowa warka Ale Mozajki, uwarzona według zmodyfikowanej, mniej karmelowej i bardziej chmielowej receptury – w chwili, kiedy czytacie te słowa, być może jest już w sklepach;
Session IPA 11° „60 minut na godzinę”, czyli piwo chmielone nietypowo. Otóż chmiel, zamiast być dodawanym standardowo, w konkretnych momentach w trakcie gotowania* – był dodawany stale przez całą godzinę, stąd nazwa;
-nienazwany jeszcze american brown ale 13° (może macie pomysł na nazwę?);
-i tutaj niespodzianka największa: Browar Reden szykuje dla nas Porter Bałtycki 22°! Jest niewielka szansa, że będzie dostępny jeszcze pod koniec obecnego roku, jednak miłośnicy porterów powinni raczej przygotować gardła na początek przyszłego.


     Często wśród kraftopijców można usłyszeć narzekania, że nowofalowe browary rzadko warzą piwa dolnej fermentacji, a jak już się jakieś pojawi, to jest relatywnie drogie. No tak, ale uwarzenie jasnego lagera jest nieraz droższe, niż wypuszczenie na rynek kolejnej APA’y! Piwo dolnej fermentacji musi dłużej leżakować, czyli właśnie lagerować (zauważcie, że u naszych południowych sąsiadów lager to właśnie ležak) w bardzo niskiej temperaturze przez kilka tygodni (albo i dłużej). A, jak powiedział Łukasz, niedoleżakowanego piwa z browaru nie wypuści – i na dowód pokazuje widoczną na zdjęciu (fermentator numer 6), uwarzoną trzy miesiące temu, Wielką Szychę. W porównaniu z możliwością uwarzenia szybkiego „górniaka” to jest blokowanie mocy produkcyjnych browaru, prąd kosztuje, a i ludzka praca nie jest za darmo. Chociaż... Czy to jeszcze praca? 🙂

     Często się mówi, że największe szczęście w życiu zawodowym to uczynić z hobby pracę. Innymi słowy: mieć płacone za to, co kocha się robić. I myślę, że tak jest w tym wypadku – jeden z pracowników powiedział, że jeszcze nigdy nie wyszedł z pracy po ośmiu godzinach, ale to nie dlatego, albo nie tylko dlatego, że ciągle ma tyle do zrobienia; także dlatego, że swoją pracę uwielbia. Nie budzi się każdego kolejnego dnia z myślą „ech, znowu do roboty” lub „jeszcze tylko 10 lat i zostanę emerytem”. Mogę tylko pozazdrościć – chociaż praca w browarze (często fizyczna) wcale do lekkich nie należy. Myślę, że Browar Reden można nazwać browarem rzemieślniczym pełną gębą – piwowarzy mają kontrolę nad procesem warzenia i leżakowania od początku do końca, a wiele rzeczy wykonuje się ręcznie – w tym naklejanie etykiet czy kapslowanie. Chociaż to ostatnie już niedługo, gdyż Browar Reden przymierza się do uruchomienia nowej, zautomatyzowanej linii rozlewniczej… Co na pewno pomoże mu w osiągnięciu kolejnego etapu. Otóż piwa z Redenu będą pierwszymi polskimi piwami rzemieślniczymi dostępnymi na stacjach benzynowych. Wprawdzie tych stacji nie będzie za wiele, gdyż browar i tak pracuje na pełnych obrotach i nie może sobie pozwolić na ogólnopolską ekspansję, ale trzeba przyznać, że do tej pory był to kanał dystrybucji zarezerwowany raczej dla dużych browarów.

     Jak widać na zdjęciu przedstawiającym halę (ciekawostka – kiedyś znajdował się w niej także… Magazyn kartofli), przy ścianie stoi „ciuchcia” (właściciel browaru ma również wytwórnię tego typu sprzętu, balonów reklamowych, a także ślusarnię i nie tylko) oraz czające się z tyłu przyczepy Veltinsa. Po przejściu remontu będą stanowiły… Mobilne multitapy Browaru Reden. W sam raz na festiwale, których w Polsce nie brakuje, a na których to można osobiście porozmawiać z załogą Redenu. Do czego zachęcam, gdyż pracujący tam ludzie (w liczbie ok. 10) są bardzo sympatyczni; dziękuję im za możliwość zwiedzenia browaru i poświęcenia mi czasu (kilka godzin!) oraz znoszenie mojego ciągłego przekładania wizyty (pierwotnie umówieni byliśmy na czerwiec – cóż, czas to dzisiaj najrzadsze dobro). Dzięki temu poniedziałek połączony z pierwszym śniegiem tej jesieni był bardzo przyjemny.


*wyjaśnienie dla nie-piwowarów: w innych momentach dodaje się chmiel na aromat, w innym na goryczkę czy na smak.

Magazyn kegów.

Maszyna do śrutowania.
Kiedyś mieszalnik się zaciął –
całość trzeba było ręcznie
mieszać wielką łyżką 🙂
Magazyn słodu i nie tylko.

 

Linia rozlewnicza.
Piwowar sprawdza czystość kadzi.

American Brown Ale.
Warzenie piwa to także
praca fizyczna.
Wejście do browaru.

 

Ręczna etykieciarka.

 

60 minut na godzinę.

 

Plakaty w biurze.
Urządzenie do odzyskiwania
ciepła – ekologiczne!

 

2 thoughts on “Świętochłowicki Browar Reden od kuchni, a właściwie warzelni

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Top